Autor: Rzymski Katolik
Jakie zmiany zaszły w systemie katolickiego szkolnictwa i dlaczego jesteśmy narażeni na katechizację tak kiepskiej jakości? Dlaczego jest tak dużo fałszywej teologii, a liberalizm szaleje w katolickich szkołach i uczelniach?
Zanim zacznę przedstawiać argumenty, chciałabym opisać moje osobiste doświadczenie. Jak to mówią liberałowie na swoich konferencjach, chcę „opowiedzieć swoją historię”, aby obnażyć błędy progresistów na ich własnym podwórku.
Myślę, że moja historia jest bardzo podobna do wielu innych z okresu baby boomu, który nastąpił po Drugim Soborze Watykańskim. Dorastałam w środkowych Stanach, w diecezji Cleveland, i uczęszczałam do katolickiej Szkoły Podstawowej im. Świętej Rodziny w Stow (Ohio). Moi rodzice dorastali podczas wielkiego kryzysu i przeżyli II Wojnę Światową, a także wojnę w Korei. Wiedzieli co oznacza poświęcać się i żyć zmagając się z trudnościami – czego nie wiedziało wiele osób z mojego pokolenia, którzy szli przez życie stosunkowo łatwo. Moje pokolenie, pokolenie baby boomu, musiało toczyć inną walkę, która nie miała jasno ustalonych zasad czy granic– z kulturalną i seksualną rewolucją lat sześćdziesiątych, która zniszczyła życie wielu osobom, a także z przykrymi skutkami działania „ducha Soboru” w dziedzinie katolickiego szkolnictwa.
Ze szkoły Świętej Rodziny wyniosłam wiele dobrych doświadczeń, ale posoborowa rewolucja dość mocno uderzyła w moją szkołę. W 1967 roku, kiedy zaczęłam pierwszą klasę, w szkole było kilka sióstr zakonnych, ale nim rozpoczęłam trzecią klasę zakon prawie opustoszał. Dyrektorka, którą była zakonnica, uciekła z jezuitą z pobliskiego jezuickiego domu w Walsh. Przez około 40 lat, począwszy od późnych lat pięćdziesiątych, w naszej parafii było ponoć 4-5 księży pedofilów.
Mieliśmy jednego księdza ze „starej gwardii”, który posługiwał od 21 lipca 1955 roku do grudnia 1977 roku. Ks. John H. Archibald, ksiądz który nie był pedofilem oraz nosił sutannę i biret. Najwidoczniej miał misję pomagania księżom z kłopotami. Jakiś czas przed II Wojną Światową, ks. Archibald kształcił się w seminarium w Louvain (które było znane jako progresistowskie nawet podczas jego edukacji) (1), a on sam był progresistą, mimo jego tradycjonalistycznych nawyków. Wybudował jeden z pierwszych kościołów na planie koła z ołtarzem w centrum w Stanach Zjednoczonych. Ks. Archibald pozwalał na wszystkie posoborowe eksperymenty liturgiczne w naszej szkole parafialnej, takie jak Msze z klaunami, Msze z gitarami, tańce liturgiczne. Przyzwalał także na obecność uczniów wokół ołtarza podczas Mszy i na prowadzenie grup wsparcia w szkole. Nasze lekcje religii składały się ze słuchania rockowych oper: Godspell oraz Jesus Christ Superstar, widzieliśmy także ich wersje filmowe. Część uczniów, którzy je widzieli, powiedzieli mi, że w filmie Maria Magdalena była dziewczyną Jezusa,tak jak w Kodzie Leonarda Da Vinci, bluźnierczej antychrześcijańskiej propagandzie, tak popularnej w dzisiejszych czasach.
Tak jak wielu rodziców z tamtego okresu, także i moi sądzili, że ich dzieci odbierają katolicką edukację. Wiedzieli o części z wprowadzanych nowości, ale byli nauczeni, że musisz ufać, być posłusznym i nie kwestionować stanowiska Kościoła lub księży. W normalnych warunkach, kiedy duchowieństwo robiło to co powinno, była to dobra postawa. Jednakże po Soborze Watykańskim II naciski, aby zliberalizować i rzekomo „zreformować” Kościół, powracając do „bardziej naturalnego” i „prostego” chrześcijaństwa pierwszych wieków, wywołało wiele szkód i w tej sytuacji niechęć do konfrontacji nie była najlepszym wyjściem dla rodziców. Jakoś nie sądzę, że pierwsi chrześcijanie odprawiali Msze z klaunami… Co więcej, nie nauczano nas z Katechizmu z Baltimore (używanego w Stanach od 1885 roku), ale z unowocześnionych liberalnych katechizmów które nie skupiały się na doktrynie, lecz na opisywaniu najnowszych nurtów teologicznych.
Szkodom wyrządzonym naszej szkole towarzyszyło odejście od przyjętych zwyczajów: siostry zakonne przestały nosić habity, a księży widywaliśmy często w koszulkach i krótkich spodniach, …
Jakie zmiany zaszły w systemie katolickiego szkolnictwa i dlaczego jesteśmy narażeni na katechizację tak kiepskiej jakości? Dlaczego jest tak dużo fałszywej teologii, a liberalizm szaleje w katolickich szkołach i uczelniach?
Zanim zacznę przedstawiać argumenty, chciałabym opisać moje osobiste doświadczenie. Jak to mówią liberałowie na swoich konferencjach, chcę „opowiedzieć swoją historię”, aby obnażyć błędy progresistów na ich własnym podwórku.
Myślę, że moja historia jest bardzo podobna do wielu innych z okresu baby boomu, który nastąpił po Drugim Soborze Watykańskim. Dorastałam w środkowych Stanach, w diecezji Cleveland, i uczęszczałam do katolickiej Szkoły Podstawowej im. Świętej Rodziny w Stow (Ohio). Moi rodzice dorastali podczas wielkiego kryzysu i przeżyli II Wojnę Światową, a także wojnę w Korei. Wiedzieli co oznacza poświęcać się i żyć zmagając się z trudnościami – czego nie wiedziało wiele osób z mojego pokolenia, którzy szli przez życie stosunkowo łatwo. Moje pokolenie, pokolenie baby boomu, musiało toczyć inną walkę, która nie miała jasno ustalonych zasad czy granic– z kulturalną i seksualną rewolucją lat sześćdziesiątych, która zniszczyła życie wielu osobom, a także z przykrymi skutkami działania „ducha Soboru” w dziedzinie katolickiego szkolnictwa.
Ze szkoły Świętej Rodziny wyniosłam wiele dobrych doświadczeń, ale posoborowa rewolucja dość mocno uderzyła w moją szkołę. W 1967 roku, kiedy zaczęłam pierwszą klasę, w szkole było kilka sióstr zakonnych, ale nim rozpoczęłam trzecią klasę zakon prawie opustoszał. Dyrektorka, którą była zakonnica, uciekła z jezuitą z pobliskiego jezuickiego domu w Walsh. Przez około 40 lat, począwszy od późnych lat pięćdziesiątych, w naszej parafii było ponoć 4-5 księży pedofilów.
Mieliśmy jednego księdza ze „starej gwardii”, który posługiwał od 21 lipca 1955 roku do grudnia 1977 roku. Ks. John H. Archibald, ksiądz który nie był pedofilem oraz nosił sutannę i biret. Najwidoczniej miał misję pomagania księżom z kłopotami. Jakiś czas przed II Wojną Światową, ks. Archibald kształcił się w seminarium w Louvain (które było znane jako progresistowskie nawet podczas jego edukacji) (1), a on sam był progresistą, mimo jego tradycjonalistycznych nawyków. Wybudował jeden z pierwszych kościołów na planie koła z ołtarzem w centrum w Stanach Zjednoczonych. Ks. Archibald pozwalał na wszystkie posoborowe eksperymenty liturgiczne w naszej szkole parafialnej, takie jak Msze z klaunami, Msze z gitarami, tańce liturgiczne. Przyzwalał także na obecność uczniów wokół ołtarza podczas Mszy i na prowadzenie grup wsparcia w szkole. Nasze lekcje religii składały się ze słuchania rockowych oper: Godspell oraz Jesus Christ Superstar, widzieliśmy także ich wersje filmowe. Część uczniów, którzy je widzieli, powiedzieli mi, że w filmie Maria Magdalena była dziewczyną Jezusa,tak jak w Kodzie Leonarda Da Vinci, bluźnierczej antychrześcijańskiej propagandzie, tak popularnej w dzisiejszych czasach.
Tak jak wielu rodziców z tamtego okresu, także i moi sądzili, że ich dzieci odbierają katolicką edukację. Wiedzieli o części z wprowadzanych nowości, ale byli nauczeni, że musisz ufać, być posłusznym i nie kwestionować stanowiska Kościoła lub księży. W normalnych warunkach, kiedy duchowieństwo robiło to co powinno, była to dobra postawa. Jednakże po Soborze Watykańskim II naciski, aby zliberalizować i rzekomo „zreformować” Kościół, powracając do „bardziej naturalnego” i „prostego” chrześcijaństwa pierwszych wieków, wywołało wiele szkód i w tej sytuacji niechęć do konfrontacji nie była najlepszym wyjściem dla rodziców. Jakoś nie sądzę, że pierwsi chrześcijanie odprawiali Msze z klaunami… Co więcej, nie nauczano nas z Katechizmu z Baltimore (używanego w Stanach od 1885 roku), ale z unowocześnionych liberalnych katechizmów które nie skupiały się na doktrynie, lecz na opisywaniu najnowszych nurtów teologicznych.
Szkodom wyrządzonym naszej szkole towarzyszyło odejście od przyjętych zwyczajów: siostry zakonne przestały nosić habity, a księży widywaliśmy często w koszulkach i krótkich spodniach, …